OSHO - kontrowersyjna biografia
Dodał: nales 2009-08-10 17:46
Charyzmatyczny
mistrz duchowy, którego dziennikarze nazwali "Seks Guru", choć
- jak na ironię - zalecał transcendencję seksu, ukierunkowanie jego
energii w stronę duchowego spełnienia.
Osho nie był
ani filozofem, który przekazuje nam abstrakcyjny system idei, ani też
religijnym prorokiem, wpajającym wiarę w wyimaginowane prawdy, których
nie możemy doświadczyć. Dla ortodoksów będzie zawsze heretykiem,
atakującym organizacje religijne za ich dogmatyzm, krytykującym
tradycyjne "świętości" - Matkę Teresę, Mahatmę Gandhiego,
Papieża. Już sam jego wygląd prowokował: Osho paradował ubrany w
bogato zdobiony strój, na ręku nosił (o zgrozo!) zegarek i jeździł
Rolls-Roycem. Jak bardzo kłóci się to z naszym stereotypowym wyobrażeniem
człowieka “uduchowionego”, który powienien być skrajnie
wychudzonym ascetą, odzianym w płócienny wór i przynajmniej raz w
tygodniu biczującym swoje ciało za pomocą powrozów zakończonych
metalowymi ćwiekami. Posłuchajmy wypowiedzi Osho:
Podziwiam
Franciszka z Asyżu, który jeździł na ośle. Ale było to przecież
torturowanie żywego stworzenia. Podróżowanie Rolls-Roycem nie krzywdzi
nikogo. Ludzie myślą, że Rolls-Royce kłóci się z uduchowieniem. To
nieprawda. W rzeczywistości, to właśnie na furmance trudno jest
medytować. Rolls-Royce jest dużo lepszy dla duchowego rozwoju.
Wypowiedź
ta jest niezwykle charakterystyczna dla Osho, który często posługiwał
się ironią, dowcipem, prowokacją. Typowym tego przykładem jest napis
przed wejściem do sali, gdzie odbywały się wykłady Osho:
“Zostawcie tu buty i umysły”. Pranie mózgów? Tak,
medytacja, której nauczał Osho, jest wielką pralnią umysłów: pralnią
oczyszczającą je z dogmatów, reguł, systemów, katechizmów i
stereotypów.
Osho był
znakomitym mówcą, erudytą swobodnie posługującym się zarówno
wschodnimi tradycjami mistycznymi, jak i zachodnią psychoterapią. Za
pomocą prostego języka wprowadzał słuchacza w świat jogi, tantryzmu,
zen, taoizmu i sufizmu, wydobywając z nich esencję prawdziwej religijności.
Nie propagował żadnego systemu opartego na wierze, nauczał jedynie
technik medytacji, spośród których możemy wybrać odpowiednią dla
siebie drogę duchowego rozwoju.
Pytasz
mnie, co jest dobre, a co złe. Odpowiadam: cokolwiek robisz uważnie i świadomie
- jest dobre. Cokolwiek robisz nieuważnie i nieświadomie - jest złe...
Biografia OSHO
Osho urodził
się w 1931 roku w Indii. Po ukończeniu studiów na wydziale filozofii,
wykłada ten przedmiot w Uniwersytecie Jabalpur. W l966 r. rozpoczyna na
podróż po Indii, nauczając tysiące ludzi medytacji. Osiem lat później,
w Punie, Rajneesh zakłada wspólnotę, która szybko staje się słynna
jako światowe centrum rozwoju i terapii, łączące wschodnie techniki
medytacyjne ze współczesną psychoterapią (np. tai-chi, joga, zen,
akupunktura, psychodrama, hipnoterapia, bioenergetyka - ogółem około 40
grup). Rajneesh naucza także własnych, oryginalnych metod medytacyjnych
o charakterze dynamicznym, rozpoczynających się od niekontrolowanej
aktywności ciała w tańcu, podczas którego "wyrzuca się"
napięcie, zapadając potem w ciszę. Wydawane są książki będące
zapisem wykładów Osho i jego komentarzami do tekstów różnych tradycji
religijnych. Z całego świata przybywają do Indii jego zwolennicy.
W maju 1981
roku Osho przybywa do USA. Osiedla się w stanie Oregon, na pustynnym
rancho, zakupionym przez swoich amerykańskich uczniów. Przez 4 lata od
momentu przyjazdu do USA Osho milczy, nie daje żadnych publicznych wykładów.
Później powie o tym okresie, że przez słowa odbywa się tylko
komunikacja, a przez milczenie komunia, czyli prawdziwe połączenie
duchowe. Jakby na potwierdzenie tych słów, do Oregonu zjeżdżają tysiące
ludzi, powstaje samowystarczalna wspólnota, która szybko rozrasta się
do rozmiarów małego miasta. W ciągu 4 lat pustynne piaski Oregonu
zamieniają się w oazę zieleni, hoduje się warzywa, trzodę chlewną,
kurczaki. Dzień po dniu, dzięki zapałowi uczniów Osho, pracujących
niekiedy 10-12 godzin dziennie, powstają nowe zabudowania, gospodarstwa,
bary, systemy nawadniające wysuszoną glebę, kanalizacje.
W tym samym
czasie wśród miejscowej ludności, składającej się głównie z
"pobożnych" farmerów, narasta wrogość wobec
"obcych", ubranych w dziwne stroje. Władze stanowe starają się
sformułować zarzuty, które pozwoliłyby zakwestionować legalność wspólnoty.
Moja wspólnota
nigdy nie stanie się Jonestown, ale politycy mogą zrobić z niej Oświęcim.
Żyje to 7000 ludzi, nikogo nie krzywdząc, nie popełniając przestępstw,
nie używając narkotyków. Ale oni chcą nas stąd usunąć, bo każdy
polityk to potencjalny Hitler... Prawda jest niebezpieczna.
Farmerzy
formują "komitety straży publicznej", jeżdżą wokół terenu
wspólnoty ze strzelbami w dłoniach. Pojawiają się transparenty z hasłami:
"dobry czerwony to martwy czerwony" (uczniowie Osho noszą
stroje w kolorze czerwonym). Dewocyjni chrześcijanie oskarżają Osho o
to, że jego religia to "obcy kult", w ramach którego odbywają
się... diabelskie orgie seksualne (warto przypomnieć, że identyczne
oskarżenia wysuwali Rzymianie wobec... pierwszych chrześcijan). Duchowni
organizują biblijne wiece, podczas których przestrzegają wiernych przed
Szatanem i jego wyznawcami. Dużą popularnością cieszą się koszulki z
nadrukiem przedstawiającym lufę pistoletu wycelowaną w twarz Osho. Władze
otrzymują petycje od ludności domagającej się usunięcia "intruzów".
Prasa publikuje sensacje o uprawianej we wspólnocie prostytucji, handlu
bronią, używaniu narkotyków... Brakuje jedynie oskarżeń o ludożerstwo
i rytualne palenie niemowląt. Osho pada ofiarą zbiorowej psychozy.
Gdy mówię,
że Bóg jest największym wrogiem religii, to takie twierdzenie szokuje
tzw. religijnych ludzi, którzy myślą, że modlitwy do Boga i oddanie mu
czci jest religią... Bóg jest największą fikcją jaką kiedykolwiek
stworzył człowiek. Bez Boga, Raju, Nirwany, świat staje się
przypadkowy, bez znaczenia. Moje zadanie to uczynić cię tak dojrzałym,
abyś mógł żyć pięknie i szczęśliwie, bez znaczeń - cala
egzystencja nie ma znaczenia. Gdy stajesz się cichy, współbrzmisz z
egzystencją, staje się jasne, że nie jest potrzebne żadne znaczenie...
Także w
polskiej prasie ("Sztandar Młodych") można znaleźć interesującą
ilustrację emocji wywołanych przez mistrza: "Osho potrafił zagonić
swych wielbicieli - młodych na ogół ludzi - do niewolniczej pracy,
wymagając od nich nie tylko szesnastogodzinnego dnia roboczego, ale także
nieustannego uśmiechu na ustach".
Wydaje się,
że autor znacznie lepiej od Osho potrafi wymusić uśmiech na ustach. Oto
do Oregonu przybywa 7000 dobrowolnych niewolników, pozwalając na
zmuszenie ich do wielu godzin pracy dziennie. Kim byli ci bezmyślni,
"młodzi na ogół ludzie"? Przeciętna wieku członków komuny
wynosiła 34 lata, 64% spośród nich to ludzie z wyższym wykształceniem,
w tym 38% z wyższymi stopniami naukowymi... Dalej autor z żalem
stwierdza, że "Zarzuty o zmuszanie ludzi do niewolniczej pracy i
zniewolenie ich umysłów, nie trafiły pod osąd amerykańskiej
Temidy".
Inny autor, Jean Ritchie, w swej demaskatorskiej książce Tajemniczy
świat sekt i kultów, obnaża diabelskie tajemnice wspólnoty Osho:
“dawano tam instrukcje, jak używać prezerwatyw”...
“zombi lat 80-tych, zwolennicy wolnej miłości, śpiewali i tańczyli”...
“praca w ciężkich warunkach, ledwo można było przejść przez błoto”.
Władze
zaskarżają do sądu legalność komuny, argumentując to pogwałceniem
prawa rozłączności Kościoła i państwa. Prokurator Oregonu ogłasza
jednak, że Osho nie jest nauczycielem religijnym. Ostatecznie, mistrz
zostaje aresztowany, skazany za naruszenie przepisów imigracyjnych na 400
000 dolarów grzywny i w listopadzie 1985 roku wydalony z USA. W trzy lata
później, prokurator Charles Turner przyznał, że jedynym zamiarem rządu
była likwidacja wspólnoty i pozbycie się Osho z USA. Udało się to
znakomicie. Utopijna “Kraina Miłości i Medytacji” przestała
istnieć. Ameryka założyła ciepłe kapcie i z ulgą zasnęła przed ołtarzami
odtwarzaczy video. “Czerwona zaraza” zniknęła z pierwszych
stron gazet.
Przez następnych
siedem miesięcy Osho odwiedza m.in. Szwecję, Anglię, Irlandię,
Urugwaj. Wszystkie to kraje anulują jego wizę. Opuszcza je pod nadzorem
policyjnym. Zabrania się mu wstępu do Włoch, RFN, Danii, Holandii. Ogółem
deportowano go lub odmówiono mu wizy do 21 państw - najczęściej
uzasadniając, iż stanowi "zagrożenie dla bezpieczeństwa
publicznego". Kiedy rząd Urugwaju decyduje się przyznać Osho prawo
stałego pobytu, tego samego dnia prezydent tego kraju otrzymuje wiadomość
o cofnięciu przez USA wielomilionowej pożyczki w przypadku pozostania
Osho w Urugwaju. Mistrz musi go opuścić ...
Pod koniec
1986 roku Osho powraca do Indii. W tym czasie stan jego zdrowia gwałtownie
się pogarsza. Lekarze szybko kojarzą fakty: podczas pobytu w więzieniu
w Oklahomie, Osho został poddany działaniu nieznanych środków, które
spowodowały całodobową utratę przytomności. Objawy chorobowe jakie
obecnie zdradzał, wskazywały na wpływ napromieniowania lub zatrucia
jednym z metali ciężkich. Natychmiast wysłano do Londynu próbki jego włosów,
moczu i krwi. Wyniki analizy były jednoznaczne - Osho został zatruty
talem - trucizną używaną do likwidacji więźniów politycznie
"niewygodnych".
Peter
Waight, korespondent "Birmingham Post", pisał, już po śmierci
Osho: "Administracja Reagana postanowiła otruć Osho - mistyka, którego
jedyną bronią były słowa...słowa krytykujące chrześcijaństwo i
prezydenta Reagana, słowa obnażające hollywodzką fikcję amerykańskiej,
chrześcijańskiej demokracji."
Wkrótce
potem ukazuje się wstrząsająca, dokumentalna książka Maxa Brechera
“Wędrówka do Ameryki” (opisująca szczegóły operacji rządu
amerykańskiego skierowanej przeciwko Osho). We Włoszech wydano dokument:
“Operacja >Sokrates< - trucizna podana Osho”, opisujący
otrucie Osho podczas jego pobytu w amerykańskim więzieniu. Powstała
wrzawa we włoskich mediach, które poparły petycję podpisaną przez
ponad 1000 wybitnych przedstawicieli włoskiej inteligencji, oto fragment
tej petycji:
Fakty
opisywane w tej książce trudno zakwestionować - są przerażające.
Wydają się obnażać najczarniejsze strony zachodniej demokracji i Stanów
Zjednoczonych.
My, niżej podpisani, wobec tak niezbitych dowodów, domagamy się wszczęcia
śledztwa pod nadzorem organizacji międzynarodowych.
Posłowie
parlamentu skierowali wniosek do włoskiego Ministra Sprawiedliwości o
wszczęcie śledztwa przeciwko Ministerstwu Sprawiedliwości USA. Oto parę
wypowiedzi udzielonych włoskiemu pismu Epoca:
Nie
tylko we Włoszech - w imię religijnej wolności musimy zająć się tą
sprawą. Chcemy poznać prawdę.
Wszystkie
przedstawione fakty świadczą o tym, że zlikwidowano człowieka tylko
dlatego, że reprezentował niekonwencjonalną religijną mniejszość.
Ta sprawa przypomina wiele innych przypadków prześladowań
religijnych. Konieczne jest wnikliwe śledztwo, w imię prawdy.
Dowody
są niezbite. Osho padł ofiarą politycznego morderstwa, będącego
wynikiem lęku zachodniego społeczeństwa przed tym, że społeczeństwo
to posiada jednak jakąś egzystencjalną alternatywę.
Tymczasem
do Indii przybywają nowi ludzie, organizowane są grupy terapeutyczne. W
listopadzie 1987 roku stan zdrowia Osho ulega niewielkiej poprawie, mistrz
wznawia wykłady, jednak nie jest w stanie ich kontynuować, kończą się
one serią zatytułowaną “Manifest Zen”. Od tej pory Osho
tylko sporadycznie pokazuje się swym uczniom, uczestnicząc wraz z nimi w
medytacjach.
19 stycznia
1990 roku Osho opuszcza swoje ciało.