Klaus Nomi - błazen kabuki
Dodał: nales 2009-08-10 20:53
Klaus Nomi
- urodził się 24 stycznia 1944 roku w Immenstadt. Ta data nie jest tak
do końca pewna gdyż Klaus otaczał sie nimbem tajemniczości. Jego
prawdziwe imię i nazwisko brzmiało Klaus Sperber.
Wychowywał się jako półsierota gdyż jego ojciec zmarł na grypę podczas
II wojny światowej. Klaus wiele fantazjował na temat swojej przeszłosci
tak więc wszelkie informacje zamieszczone tutaj mogą byc jedynie
częścią owej legendy. Jedno co jest pewne to to, że miał niesamowicie
szeroką skalę głosu - od kontratenoru do barytonu. Początkowo uczył się
zawodu dyrygenta. Szeroko uzdolniony muzycznie próbował dostać się do
berlińskiej Niemieckiej Opery Narodowej. Podobno po jego występie padło
stwierdzenie że jego talent wystarczy "jedynie do śpiewania w domu przy
rodzinnym fortepianie - i do niczego więcej".Tak więc drogę na operowe
sceny miał w Niemczech zamkniętą. Śpiewania uczył się więc z płyt Marii
Callas - która z resztą uwielbiał. Jeśli słuchał płyt na przykład
Elvisa - próbował śpiewać jego piosenki jak arie operowe. Nauczyciele w
konserwatorium nie potrafili tego zrozumieć, że ktoś chce śpiewać
piosenki estradowe jako arie, dlatego też i z nauką w konserwatorium
musiał się pożegnać. Występował za to jako Drag Queen w berlińskich
klubach gejowskich. Trwało to przez parę lat. Ktos zaproponował mu aby
udał się do USA, by właśnie tam "podbić świat".
W 1973 roku
wyjechał do Nowego Jorku i tam w dzien pracował jako "pastry chef" -
czyli facet od produkcji ciast w jednej z cukierni mieszczącej się w
World Trade Center a nocami udzielał sie jako wokalista w klubach
muzycznych.
W połowie lat siedemdziesiątych Nowy Jork był mekką
dziwaków i freaków z całego świata. Tutaj skupiały się najciekawsze
zjawiska artystyczne, muzyczne, społeczne które później promieniowały
na cały świat. Początek ery disco, stolica hedonizmu i dobrej zabawy.
Rodził się pop art. Andy Warchol ze swoja fabryką rewolucjonizował
pojęcie sztuki, rodziły się pierwociny muzyki zwanej później nową falą.
Velvet Undeground, Stooges, Iggy Pop - właśnie wtedy kształtowały się
osobowości późniejszych kreatorów rzeczywistości. Klaus idealnie
wpasował się w ów świat. Początkowo troche krępowała go ta szalona
różnorodność ale po jakims czasie stwierdził, że nie ma to żadnego
znaczenia. Nie ważne było jak ale co chce się przekazać...
I tak
oto narodził się Klaus Nomi. Klaun - postać z teatru kabuki z wapienną,
pozbawioną mimiki twarzą - w ekspresjonistyczno - futurystycznych
kostiumach. Połączenie nowej fali, początków muzyki New Romantic i
operowego głosu zbliżonego do quasi kabaretu, z ruchem scenicznym,
światłami i scenografią. Jakby żywcem przeniesiony z z Berlina końca
lat dwudziestych i początku trzydziestych.
Jego prawdziwym
zauważonym przez świat East Village debiutem był udział w New Wawe
Vandeville Show - cyklicznym programie gdzie prezentowały się "nowe
talenty". Zszokowana publiczność nie mogła uwierzyć, że wykonawca
porusza się w takich rejestrach głosowych i sądziła że głos jest
nagrany na taśmie i przetworzony w studiu.
W dodatku wykonywał on na przemian szalenie trudne arie operowe z dyskotekowo kosmicznymi melanżami muzycznymi.
W
jedną noc nikomu nie znany kiepski cukiernik stał sie niekwestionowanym
królem nowej fali. Otoczył się grupą scenografów, artystów mody,
aranżerów, którzy stworzyli produkt który nazywał sie Klaus Nomi. Przy
okazji sam zaczął lasnować i odkrywać inych artystów, którzy z nim
współpracowali. Choćby Jean Micheal Basquitat, John McLaughlin i Joe
Arias. Ten ostatni stał się równiez jego partnerem życiowym.
Jego
występy stawały się coraz bardziej prowokacyjne. W Kansas City
zaangażowano panienki go - go, zespół i on pomalowali twarze na
zielono, a Klaus w zielonym hełmie i kalesonach na początek zaśpiewał
niesamowitą przeróbkę "The Twist" Chubby Checkera a potem wykonał w
bardzo gejowski sposób "Falling In Love Again" - utwór śpiewany
pierwotnie przez Marlene Dietrich. Potem kilka trudnych arii operowych,
zatańczył taniec robota - jakby pierwowzór dzisiejszego Break Dance, a
panienki i kilku zaproszonych gości rozbierało się do naga. Publika
zbierała szczęki z podłogi.
Pewnej nocy w klubue Mudd spotkał
jednego ze swoich idoli Dawida Bowie. Bowie w owym okresie był
zafascynowany niemiecką sztuką lat dwudziestych i trzydziestych. Znane
były jego kontakty z twórczościa Bertolda Brechta, grupami Can i
Kraftwerk. Sam będąc wyznawcą glam rocka, przebierał się w różne stroje
i wylansował postać Ziggiego Stardusta. Widząc co i jak wykonuje Nomi,
zaprosił jego i Joe Ariasa do programu "Saturday Night Live". Po owym
wystepie - na początku 1980 roku wytwórnia RCA podpisuje kontrakt
płytowy z Klausem.
Czas jednak biegnie nieubłaganie. Pierwsza
płyta wychodzi późno - dopiero w 1981 roku. Zatytuowana po prostu
"Klaus Nomi" zawiera 10 utworów i jest już swoistym greastet hits
piosenek wykonywanych na scenie. Mamy więc "The Twist" Chubby Checkera,
i arie "Samsona i Deliliah" z opery Sean Justa. Płyta, dla jednych
objawienie, dla drugich - niestrawny śmietnik.
Rok póżniej
wychodzi płyta "Simple Plan" - troche bardziej zwarta, konstrukcyjnie.
Widać że Klaus miał na nią pomysł, eksperymentował równiez ze stylami
muzycznymi. Gdzies nawet pobrzmiewa muzyka Country,ale to już łabędzi
śpiew wykonwacy. Klaus jest chory. Staje się jedną z pierwszych
"znanych" ofiar AIDS - choroby która na początku lat osiemdziesiątych
rozpoczyna swoje krwawe żniwo.
Umiera 6 sierpnia 1983 roku w Nowym Jorku.
Następne
płyty wychodza już pośmiertnie. Częściowo są to składanki wcześniej
publikowanych utworów, cześciowo są to ułamki i fragmenty
zarejestrowanych wcześniej utworów.
źródło: muzykologia.blox.pl
Nomi Song
http://www.youtube.com/watch?v=uKYpepxGkyY